ZWROTKA I:

Pobudka, to już teraz '19 już przybywa
Sytuacja taka sama, ale nowa perspektywa
Jason kawał czasu stoi już przy swoim majku
Zostawiając owoc pracy, kawałek po kawałku
Kurde, jak pomyślę wstecz, jak to wszystko się zaczęło
Opowiadać przyszedł czas czemu mnie do rapu wzięło
Do rzeczy, '14, powrót do przeszłości
Statyw się kupiło i mikrofon zaczął gościć
Dosyć późno się zaczęło, powód komediowy
Wada wymowy czyniła bezwartościowym
Maj błogosławieństwem, samodzielnie się uczyłem
Dykcja była tak uparta, że po stokroć się złościłem
Już wtedy postanowiłem, że inaczej ma to brzmieć
Nie powielać żadnej sławy by nie wyszedł plagiat szmelc
Produkcja oryginalna, nawet jeśli nie zachwyci
To i tak posmakować w kręgu ciężkiej pracy wyścig
Kwiecień piętnastego, pierwszy checkpoint muzyczny
Katastrofa wyszła, ale za coś trzeba chwycić
Teraz masz przed sobą gościa mającego argumenty
Jason wersja 3.0, czas na nowe patenty
Nie pasuje? To nie słuchaj, w disco polo się odszukaj
Ja pierdolę taki chłam, w którym gada się o cyckach

REFREN:

Bez skrupułów w nienawiści, nastolatek się wychował
Pozbawiony szacunku, każdy go ignorował
Tak się rodzą konsekwencje kurwiszenia bez powodu
Jasona wspomnienia co się przez ten okres czuło

That's my fresh memories (x2)

ZWROTKA II:

Idziemy dalej, święta szesnastego roku
Wykończony po kokardę po wydaniu "Breakin Block'u"
Wszystko było gotowe już od ładnych dwóch lat
Dopiero wtedy to nagrałem bo poprawnej dykcji brak
W czternastym roku dopiero zacząłem mówić
Prawidłowo i czytelnie żeby w końcu mnie zrozumieć
No i przyszedł ten dzień, mając dziewiętnaście lat
Jason wita się ze światem mając sporo swoich wad
Prezentując własny styl i się trzymać będę jego
O przemocy też słów kilka i przesyłam pierwsze demo
Łatwo mówić, trudniej zrobić, patrzyłem z zaciekawieniem
Że to tak się robi utwór, tak przyjemnie rekord biegnie
Amatorszczyzna cała, ale trudno, niech już będzie
W końcu każdy tak zaczyna, bez pieniędzy życie w biedzie
Myślałem o wytwórni by wydawać tak jak inni
Zmieniłem swoje zdanie, w internecie pójdzie lepiej
To także pogląd błędny, bo wszyscy na to srają
Twarde prawa rynku mą działalność przesłaniają
Zostańcie Państwo z nami, po refrenie trzecia zwrotka
Oto dalsza część programu "Monologu nastolatka"

ZWROTKA III:

Mam już dość poczucia winy, rzuci kamień, kto niewinny
Opuszczam wszystkie kurtyny, chcę znów poczuć się silny
Głosić własne racje i pierdolić prowokacje
Prowadzić nadrzędne akcje, zbudować korporację
Bo jak na razie to odczuwam serca palpitacje
Ja nic na to nie poradzę, że za cienki w uszach jestem
Dopiero zaczynam ziomek rozgłos budować okrężnie
Czasu nie masz, więc się streszczę, bez publiki jestem leszczem
Nie musisz mi tego mówić, ta świadomość żyć nie daje
Urabiam się po łokcie i w depresje wchodzę stale
Tak wyglądał siedemnasty, jak zawsze znikąd pomocy
Ktoś zupełnie inny odzywa się raz kolejny
Odwróciła się karta, szkoda tylko że w złą stronę
Bo skurwiele z mojej klasy dowiedzieli się co robię
No i się zaczęło, otwarta puszka Pandory
Pierdolenie za plecami że ja jestem jakiś chory
Aha, to jak są inni, którzy kręcą swe utwory
To w porządku wszystko, tak? Tylko ja jestem niedobry
Podkład dorobiony, ale głos jest autentyczny
Wypełniony cierpieniem, bo bez winy jest krzywdzony
Blizny też na plecach mam, jeśli łapiesz mą aluzję
Tu i teraz robię rap, to mój własny świat buduję

ZWROTKA IV:

Zabawa się rozkręca, bo osiemnastka przyszła
Pierwszy rok, pierwsze bilanse, bezustanne frustracje
Nawijać do parapetu nie uśmiecha mi się wcale
Z przykrością muszę stwierdzić, że słuchaczy nie mam dalej
Sam już nie wiem o co chodzi, nie wiem gdzie problemu szukać
Ja nie po to się urabiam by dalej innym zazdrościć
Prawda odczuwalna jak kara porządkowa
Zryta psycha, cała głowa i topienie się w problemach
A ja już mówiłem, że pierdolę takie tezy
Że przeciętny człowiek gówno warty bez pieniędzy
Mam zdolności, nikt nie widzi i na mordę znowu lecę
Znowu problemu szukać, nikt nie raczył mnie wysłuchać
Mikrofon na statywie stał się moim psychologiem
Do psychologa biegać wcześniej również miałem dosyć
Wyżalać się z problemów by pieniądze przytulić
Jak ja kogoś słucham to nie kradnę jego oszczędności
Nie zamierzam o nic prosić, już się dość nabłagałem
Pragnę życia lepszego, by nie liczyć do pierwszego
Żebym prezent matce kupił na święta czy urodziny
Mamo, wiesz że się staram, urabiam ręce po łokcie
Kończę swą wypowiedź, bo roczniki się skończyły
Wracam do codziennej pracy by wypruwać sobie żyły

24174
Dzisiaj / TodayDzisiaj / Today36
Wczoraj / YesterdayWczoraj / Yesterday65
Tydzień / WeekTydzień / Week310
Miesiąc / MonthMiesiąc / Month1719