Koniec nadejdzie, sekundę każdą docenię
Jak lektury streszczenie, czas do przodu wciąż biegnie
Na szpanerów teraz atak, bo i tacy się znajdują
Nad głową zawsze trują, czego oni nie zbudują
Co by było bez nich? O jeju, ile smętów
I nikt się nie sprzeciwi, bo nikt nie ma argumentów
Przez próby zazdrośników już upadło osób wielu
Czas oznajmić wszystkim co się dzieje w tym burdelu
Krótki opis jak to widzę, szpaner jak to szpaner
Staje mu przy MP3-ce, otacza się dziewczynami
Przelecieć i wyrzucić, ot co, cała strategia
Fundować, imprezować, zapominać o kolegach
Przyjdzie kaska, oni przyjdą, jak te hieny wygłodniałe
Tracąc z pola widzenia, że nic tu nie jest doskonałe
W otoczeniu przegiąć pałę? Wyrażamy aprobatę
Podpierdolić czyjąś laskę, żaden problem moralny
Skóra, fura, komóra, wierszyk ich niepowtarzalny
By za tydzień kopnąć w dupę i policzyć za straty
A ja stanę gdzieś obok i się wypowiem jak człowiek
"To są pieniądze rodziców więc co Ty kurwa masz do nich?!"
Koniec kasy, koniec szpanu, czas już kończyć mą zapowiedź
Krótka wypowiedź, bynajmniej nie "Nocna spowiedź"
Hierarchia dominuje, silny na słabszego pluje
Więc nie bądź chujem, pomóż komuś gdy Cię potrzebuje!

14662
DzisiajDzisiaj7
WczorajWczoraj49
TydzieńTydzień326
MiesiącMiesiąc797