Powiem teraz co nieco o systemie nauczania
Jakże wspaniałym, logicznym i fantastycznym
To ironia oczywiście, do podtarcia się nadaje
I założę się człowieku, że nie tylko ja tak myślę
Pierdolnij książkami, rzuć w cholerę tę wszechstronność
Nie zapamiętasz wszystkiego, sfiksujesz tu na całego
Wiem co się czuje, to jest zmarnowanie czasu
Na materiał który w tydzień wywietrzeje z Twojej głowy
Możesz się nie zgadzać, możesz kwestionować
Jednak po tych wszystkich latach wolę rację swą zachować
Ja nie będę szanować tego systemu no bo zobacz
Codziennie nowe tematy codziennie będą katować
Kartkówki, sprawdziany, pisemne duperele
Jak po złości udowodnią jakim jesteś imbecylem
Liczysz na pytanie łatwe, znowu oczekujesz cudów
Zawsze byłem zdania, że to wyciąganie brudów
Słabości, podatności, jak zwał tak zwał
Liczysz na świetne oceny, których wciąż nie będziesz miał
Odbierasz papiery, dostajesz swoją maturę
A co zostaje Ci w głowie? Nic! I o tym mówię!
Zawracanie dupy, rzeczywistość zrobi swoje
Będzie wymagać od Ciebie, byś zarabiał już mamonę
A tyle pierdolili, że nauka da Ci szczęście
Co Ci dała? Gówno! No załapałeś wreszcie!
Bo na końcu i tak każdy wyjebane ma na wszystko
Koncentruje się na pasji i to jest pójście w przyszłość
Wakacje zrobią czystkę w utrwalonym materiale
Czy to protest, czy skandale, minister zrobi swoje
Żeby wcisnąć te przedmioty, cały tydzień przewalony
Ty znów chodzisz przymulony, dzień kolejny jest stracony
Umówmy się kolego, nie uczysz się dla zasady
Uczysz się by zawód zdobyć, realizować wydatki
Nie zrozum mnie źle, uczyć się jest rzeczą ważną
Ale trzymać się profesji, rozwijać pasję własną
Pokażcie mi muzyka, artystę, hydraulika
Kucharza, mechanika, geografa, historyka
Który zna się na tym wszystkim, doktoraty nagromadził
Poświęcił najlepsze lata, by genialnie się wykształcić
No nie ma takiego! To po czwóry ze wszystkiego?
By za tydzień prysło z głowy? To jest bez sensu!
Z protestu również nici, bo usadzą gnoja w ławce
Rozpocznie się przy gadce, w końcu poprawka na kartce
Kolejna lekcja z autopsji tak jak przy wyniku biopsji
Wszystkie emocje poznane, w wolnym czasie przechlapane
Nie rozumiem tego wcale, system edukacji na dnie
Do teraz dziw mnie bierze, że on wcale nie upadnie
Walka z wiatrakami, bo i tak powiedzą swoje
Albo umiesz wszystkie działy, albo szambowóz zostaje
To jest tylko moje zdanie na te szkolne inwestycje
Paręnaście lat w tym stresie, by zawalczyć na swe miejsce
Dwa lata szukać pracy? Dziękuję, nie skorzystam
A ktoś inny obok mnie nawet nie musi kiwać palcem
Przyjaźni się z prezesem, no to sprawa wyjaśniona
Ja dla niego obcy, no to pozycja stracona
Rozumiem, rozumiem, ja też go znać muszę
Musi publicznie oświadczyć, że się osobiście znamy
A ja znów rozczarowany mam na klatę przyjąć straty?
Wypierdalaj z układami, to wypiera me zasady
To co mam wpisać w CV? Znajomości w Instagramie?
Że niby ja zapraszam prezydenta na herbatę?
Wolę tłuc przy mikrofonie setki słów prawdziwej prawdy
No bo chociaż na swoim, nie muszę się nikogo prosić
Słóweczka w stylu "sorry, czy mogę się doprosić?"
Nie wchodzą tu w grę, bo wiem dobrze co jest złe
Bardzo dobrze o tym wiem, nie muszem, bo chcem
Opowiadać o tym wszystkim, bo nie tylko Ty tak twierdzisz
Inwestuję w wiedzę, jednak z dala od systemu
Wyniszczającego psychę egzaminem i poprawką
Choćby serce stres rozrywał nadal obstaję przy swoim
Czy nagrywam, czy gry tworzę, gówno to wszystkich obchodzi!!!

14664
DzisiajDzisiaj9
WczorajWczoraj49
TydzieńTydzień328
MiesiącMiesiąc799