Jak Cię widzą, tak Cię piszą, ja pierdolę taką tezę
Codziennie się wzbogacam w cenną życiową wiedzę
Twierdzę tylko na początek, że nikt klasy nie wybiera
Przypisanie durnia grupie, decyzja definitywna
Ty nic nie poradzisz, ja nic na to nie poradzę
Człowiekowi coś doradzę, w podzięce środkowy palec
Wycycka co się da i na śmietnik wypierdoli
Słyszysz mnie człowieku? Tu nie ma hiperboli!
Niczego nie wyolbrzymiam, ja się z prawdą nie mijam
Prawda sama się znajduje, ja jedynie wymawiam
Cholera, przecież się staram, szukam brata, nie kata
Nie chcę znowu wariata co pozbawiony jest zasad
Człowiek dziś jest zwykłym śmieciem gdy brakuje poparcia
Współpraca jest niemożliwa jeśli leży reputacja
Przymusowa integracja z pajacami to katorga
Zakała całej klasy też się w życiu trafia
Szlak mnie jasny trafia, gdy widzę głupoty potok
Pokiblować parę razy co to problem dla niego?
Wyciągniesz do wyrzutka rękę, to jeszcze na nią napluje
Brać? Oczywiście, dać coś w zamian, to ma w dupie
Uśmiechy na ich twarzach, mnie to wprawia w zniesmaczenie
Lubią kogoś tylko wtedy, gdy pomocny zawsze będzie
Pożyczka bezterminowa, wyrzucić coś do śmietnika
A w finale go zostawią kiedy się już nie przyda
Zadawać się z przygłupami, co nigdy nie są przyjaźni
Przez całe życie to drażni, jak nie Ci pierwsi to tamci
Czytaj między wierszami, co mam Ci do przekazania
Jeśli zostałeś skrzywdzony, z pewnością poprzesz me zdania
Solidarność człowieka powstaje z bólu wspólnego
Nikt nie zrozumie drugiego, gdy nie przeżył tego samego
To tak jak z krzywym poglądem na temat twórczości z trudem
Dopóki sam nie pracujesz, weźmiesz to za obłudę
Ja Ci znów dupę zawrócę, się z debilami nie kłócę
Więc powtórzę pokrótce, nie zadaję się z fiutem
Dobra, przeskok robimy, załóżmy, trzy dychy później
Po latach się gromadzicie opowiadać o swym życiu
I co przedstawią w zamian? Rekord świata w chlaniu?
Wyczyn godny chwały, rzeczywiście jest co mówić
Lata temu gnębił, teraz chce się ze mną kłócić
No pojebało gościa, takich szybko trzeba krócić
Muszę walczyć o swój byt, by nie wiedzieć czym jest wstyd
Retrospekcja idzie w tył, żaden pierdolony szczyl
Nie będzie pitolił mi, że zrozumiał co narobił
I pogodzić się spróbuje, żeby zatuszować ślad
Swych poczynań pełnych wad, wylanych łez i strat
Po to robię ten rap, żeby lepszy stał się świat
Czy się stanie lepszy? Wątpię, single player nic nie zrobi
Poparcie jest potrzebne, aby stanowisko wzmocnić
Wrogowie wypierdalać, teraz ja będę obrażać
By silniejszym się stawać, nie chcę mi się z Wami gadać
Ja się nie pcham, gdzie mnie nie chcą, nie gadam z chodzącą klęską
Jak wpływowy człowiek będę to otworzy się jęzor
Nie ma dyskusji i kropka, kości zostały rzucone
Nie idzie po jego myśli, to przypierdolić spróbuje
Lata temu był głąbem, przez wieki się nie nauczył
Że własne zdanie mieć prawo ma każdy jeden przechodzień
Nie należę do Was wszystkich, pragnę mówić otwarcie
Obgadujcie się nawzajem, opierajcie się na kłamstwie
Ja nie wchodzę w to frajerstwo, to nie są moje czasy
Ja się do nich nie przyznaję, bo zanikły zasady
Jeśli zwiesz to społeczeństwem, to serdecznie gratuluję
Napierdoli się jak świnia i wystrzeli sobie w żyłę
Popieprzy głupoty, pasożytuje na cudzym
Sam wykształcenia nie weźmie bo mu za ciężko się uczyć
Dlatego między innymi te czasy są pojebane
Bo los nie zwróci Ci tego, co Ci zostało zabrane

14669
DzisiajDzisiaj14
WczorajWczoraj49
TydzieńTydzień333
MiesiącMiesiąc804