ZWROTKA I:

Witaj w szkolnym pierdlu, wrzesień właśnie nadszedł
Poniedziałek, ósma rano, ostro się dopiero zacznie
Spotkanie po wakacjach już na starcie przytłacza
Uświadamiasz sobie prawdę co za gardło będzie trzymać
Przez 10 miesięcy zachować zdrowy rozsądek
Zobaczyć te same mordy stające ciągle na drodze
Do szkoły znów nie po drodze, ja nigdy się z tym nie zgodzę
Że nasze polskie szkolnictwo jest do teraz żałosne
Żyjesz marzeniami by najszybciej stąd odfrunąć
A w tym samym czasie kurwy chcą Ci już numer wywinąć
Instrukcja obsługi: jak zawsze banalnie prosta
Dopóki nie strzelisz w ryj, będzie dalej grać na nerwach
Paradoksalna bzdura, gdy się poddasz, będziesz ciotą
Gdy postawisz sprawę jasno, sprawowanie Ci obniżą
Sam już nie wiem co i gdzie, co jest dobre, a co złe
Tyle niewiadomych jest, gdy coś znowu wkurwi mnie
Gdzie jest kapuś, a gdzie nie, za plecami spojrzę się
Zapamiętaj jedno gościu: póki żyjesz, grasz w tę grę!
Nie ma co się rozwodzić, musisz za pozycją gonić
Strach jest szybko odbierany, łatwo jest jednostkę wrobić
W podejrzane machloje, zawsze znajdzie się tu gnojek
Który cały rok przepieprzy byle błysnąć wśród dziewczynek
A skoro o nich mowa, u nich też się trochę dzieje
Niektóre się puszczają, inne Ci wykręcą rękę
Nie oceniam stanowiska, nie szukam też wyzwiska
Moja mowa się tu wciska, bo to prawda, a nie fikcja
Już się naoglądałem, zbyt dużo przemilczałem
Własny koszmar przeżywałem, sporo również żałowałem
Po części chcę się zwierzyć, przed problemami przestrzec
Zaserwować część sugestii żeby zmusić do refleksji
Ciągłe walki o przetrwanie, chwyty, uniki, ataki
Zwyczaj w szkole jest już taki i nic tego nie zmieni
To jest tylko przykrywka, gówno zawinięte w papier
Może nie znam się na rapie, lecz znam środowisko całe
Słucham pierdolenia innych, teraz ja mam prawo mówić
To są szkolne realia i nie ma się co smucić

ZWROTKA II:

Angażować się w naukę też mi średnio wychodzi
Przeżyj to samo, co ja to nie będziesz ryja krzywić
Starsze pokolenie też tu nie jest kryształowe
Nie mówię o ignorancji, bo to już jest oczywiste
Dzwonek znów drze mordę, przerwa przed lekcjami
Forum dyskusyjne za zamkniętymi drzwiami
Grono pedagogiczne za ploteczki się zabiera
Pokój nauczycielski niejedne sekrety trzyma
Najgorszy typ mistrzunia, gdy popiera tylko durnia
Aprobuje kretynizmy, pozwala Cię robić w chuja
Nie patrzy na uczucia, czy tu się dobrze czujesz
Konsekwentnie i bezczelnie traktuje Cię jak ofermę
8:00 rano już na starcie wbije Ci nóż w plecy
By zapytać raz kolejny czy odrobiłeś lekcje
Tak, dobrze to znam, kurwisko i tu się trafi
Magisterka z wyróżnieniem immunitet im załatwi
Zresztą w razie czego mają kontakt do dyrekcji
Doniosą na Ciebie, nie masz prawa mieć pretensji
Przeciwstawisz się tym akcjom, znów postraszą "Inwokacją"
Gdy matura się przybliża masz znać lektury z gwiazdką
Wystawianie ocen jest tu odrębnym koszmarem
Lipa absolutna gdy profesor z Ciebie żaden
Darmowe słuchowisko z rodzicami w roli głównej
Jakby zwykłej cyfry "jeden" w życiu nie widzieli
Konsekwencji się boisz, z terminami ciągle gonisz
Inni o wakacjach myślą, a Ty znów wkurwiony stoisz
Kochany, znam ten ból, wiem czym jest poprawka
Nie przejdzie jak zwykła czkawka, działa jak więzienna kratka
Dwa miesiące wypoczynku przekreślone wielkim łukiem
Bo zakuwać musisz ciągle albo polecisz z hukiem
Może poprzesz moje zdanie, może spluniesz teraz na nie
Cokolwiek byś nie wyraził własne zdanie mam mieć prawo zawsze
Śladów nie zatrze błąd przez dekady powielany
Może dlatego nie widzimy co jest złym przykładem
Jeśli do teraz nie kapujesz co ja tutaj mówię
Zrób sobie replay i się wsłuchaj w to, co recytuję

14664
DzisiajDzisiaj9
WczorajWczoraj49
TydzieńTydzień328
MiesiącMiesiąc799