ZWROTKA I:

Ktoś zupełnie inny przemówi po raz ostatni
Do trzech razy sztuka, Jason recytować zacznie
Moje życie to rap, w nim mam swoje miejsce
I nawet jeśli zdechnę, w rapie będę zawsze
Chcę świecić mocnym przykładem, dla rówieśników rzecz jasna
Dla starszych też są te wersy, którzy do serca te teksty
Biorą poważnie bez ściemy, meritum sprawy dostrzegą
Pomyślą zawsze trzy razy, łączą ugodę, nie dzielą
Ja też szukam odpowiedzi na gryzące mnie pytania
Nie dają odpocząć w nocy, wciąż te same w głowie zdania:
Jak życzliwym być dla ludzi? Jak agresji nie wybudzić?
Jak spokojnie mówić? Jak osobę swą polubić?
Każdy od siebie oczekuje zrozumienia
Gdy dostaniesz więcej po łbie, lepiej zrozumiesz człowieka
Codziennie sam na placu kontra zajebane hordy
Bo nie znoszę hipokryzji ulewającej się z mordy

REFREN:

Po to robię ten rap, żeby lepszy stał się świat
By przedstawić światopogląd, by argument mocny padł
By szczęście nas doganiało, by psychicznie gadać zdrowo
Żeby zacząć myśleć konstruktywnie, nie nerwowo
Po to robię ten rap, by przedstawić to, co w sercu mam
Wiele cierpienia, które kisi się bez celu, tak
Ujawnić siebie, przestać chować się przed przeznaczeniem
Rap drugą stroną, by rozgłos był zapewnieniem

ZWROTKA II:

Może pieprzę, ale z sensem, nie podpieram się pretekstem
Sypnę znów następnym wersem, o tym, co tu jest, gdzie jestem
Każdy z nas jest dzieckiem, lecz nie każdy jest dorosłym
Ciężko się dożywa w kręgu samych konfidentów ostrych
Nie czekam na współczucie, oczekuję zrozumienia
Innego kąta patrzenia na wcześniejsze wydarzenia
Wyciągania wniosków, by tych błędów nie powielać
Zostaw to kserokopiarce, która nigdy się nie zmienia
Dość się nasłuchałem plotek, wyzwisk, sprzedawania
Odczuwany ból do teraz, nie rwałem się do chlastania
Nie chcę słów otuchy, nawet nie wiem, czy prawdziwe
Czy kłamstewkiem zalatuje, czy to gnojstwo jest parszywe
Rozdeptałby mnie każdy i nawet nie zauważył
Wkurwia mnie to dnia każdego, że szacunku brakło zawsze
Inni pod mordę mają wszystko podsunięte
A ja znów ostatni kretyn i następny potok we łbie
Reszta nadal jest w potrzebie, scenariusz taki sam
Ja na glebie, inni pławią się w niebie

ZWROTKA III:

Zdaję sobie sprawę, zmiana nie przyjdzie z dnia na dzień
Jednak wnioski stąd wyciągniesz, taką mam nadzieję
Tylko proszę, nie patrz na wiek, wsłuchaj się w prawdziwe słowa
Niech Cię nie boli głowa, tutaj przekaz przemyślany
I bez żadnych pouczeń, że me miejsce jest w szkole
Od syfu jak najdalej, moje miejsce przed mikrofon
Jeśli Ci to odpowiada, niech mój głos Polskę zaleje
Niech się wreszcie tu coś dzieje, progress zawsze warty w cenie
Jednak jak wspomniałem wcześniej, zmiana potrzebuje czasu
W międzyczasie się wpierdoli kilku zazdrosnych kutasów
Jeśli rap mój powala, na pochwały będzie miejsce
Teraz skupiam się na pracy, aby włożyć w dzieło serce
Mam już dosyć bycia gorszym, teraz głos należy do mnie
Kurwy gówno o mnie wiedzą, przedstawiając mnie w złym świetle
Prezentuję wizerunek (negatyw?), chuj mnie to boli!
Teraz ja rozdaję karty w domenie niezależności

14664
DzisiajDzisiaj9
WczorajWczoraj49
TydzieńTydzień328
MiesiącMiesiąc799