REFREN:

To nie jest czyiś pomysł, to jest mój świadomy wybór
To mój własny świat, bez przemocy, bez przekrętów
Przemawia do Was człowiek, niemający talentów
Tylko siłę do działania, co przegania stos wykrętów
Rzygam tym kurestwem, gdzie ofiarą jest niewinny
Nie chcę całe życie czuć się osłabiony i bezsilny
Wmawiać sobie bzdury, wpędzać się w poczucie winy
Wczoraj zwykły uczeń szkolny, dzisiaj ktoś zupełnie inny

ZWROTKA I:

Witam Cię słuchaczu, to już drugie przemówienie
Wytęż uszy, zamknij gębę, bo zaczynam przedstawienie
Rap pisaniem ekspresywnym, pozwala ukoić nerwy
O tym, co tu trzeba zmienić, chrzanić można tu bez przerwy
Poza tym, człowiekiem jestem i za niego się uważam
Przyszło mi żyć tam, gdzie człowiek jest kurestwem
Choć dla mnie śmiech przekleństwem, bo kojarzy z ośmieszeniem
Tak łatwo stać się sławnym, jak tak samo stać się zerem
Kieruję sterem zwanym "ścieżką swego losu"
Od szóstego roku życia mam już na zarobek sposób
Ciągnie mnie do gier tworzenia, własnych wirtualnych światów
By do granic możliwości się oderwać od reala
A teraz rapu kolej, żebym tekstem Cię powalał
Dosyć zamykania mordy, żeby strach się wciąż wpierdalał
Bo doskonale wiem, że ja dobrze pisać umiem
Piszę, bo codziennie widać nienawiści strumień

ZWROTKA II:

"Tyle jesteś wart, ile sam możesz dać"
Ładne powiedzonko, tylko szkoda, że w realu
Dostawałem bez ustanku, za to, że byłem człowiekiem
Bo nie mówię już, że kumplem, poprostu człowiekiem
Dla mnie postrzał w niewinnego porównuje ze zwierzęciem
Kurwy wszyscy jesteście, że bez powodu guza chcecie
Wrogów sobie narobicie, bo pierdolec aktywuje
To już jest upodobanie, jeśli wolisz być chujem
Niepokój, stres, znów ten pierdolony stres
Człowiek z automatu biegnie, w życiu już tak różnie jest
Jeśli chcesz na podium wejść, musisz mnóstwo siły mieć
Choć nie będę Ci pitolił, że wystarczy tylko chcieć
Musisz w woła się pobawić, który ciągle popierdala
Aby wejść w mistrzowski level, żeby publikę powalał
Jeśli Ci się zdaje, że to tylko puste słowa
To weź się pizdnij w czoło, aż przemówi ludzka mowa

ZWROTKA III:

Pewnie pytanie szaleje: "czemu rap nagrywasz w necie?"
Chcę zostawić cząstkę siebie na tym pojebanym świecie
Mam swoje zdolności, swoje pasje i w nie wierzę
Nawet bez przysięgi będę mówić tylko szczerze
Kultury z siebie nie wyprę, choć wkurwienie też mnie bierze
Zazdrość i pierdolec we łbie, granic nie ma, to jest pewne
Skurwiele sieją brednie i swój brud zostawią w necie
Pierdolona kolej rzeczy, farmazony na tapecie
Ja się sobie nie dziwię, że jestem, jaki jestem
Życie pierdolonym testem, a ja sam w środku zawiści
Morda pełna nienawiści, do skurwieli, co gnębili
Nie chcę skończyć w kryminale tak, jak reszta tych debili
Chcę to robić, chcę się wozić, by się nikogo nie prosić
Zawsze będzie taki, co swój sprzeciw będzie głosić
Powiedziałem sobie: "Jason, no trudno, świata nie zbawisz"
Zresztą kurwy się zdarzały nawet bez tych publikacji
I mam na to wyjebane, co się po tym rapie stanie
Pozwala mi zapomnieć o tym całym bałaganie
To już nie te same czasy, rocznik siedemnastka
Na scenę wchodzi Jason, Steve'uś, Trzynastka

14669
DzisiajDzisiaj14
WczorajWczoraj49
TydzieńTydzień333
MiesiącMiesiąc804