Jason. Cała informatyka w jednym miejscu!

Dobra, karty na stół. Długo starałem się skonstruować myśli, aby były one ułożone prawidłowo gramatycznie i oddawały 100% tego, co chcę przekazać. Chcę być z Wami szczery i wyjaśnić parę nieścisłości jakie mogły się narodzić na przestrzeni tych kilku miesięcy. Sporo rzeczy się u mnie działo w tym roku, szczególnie nieprzyjemnych. Bez ściemy, co się stało z częścią mojej działalności i jaki to ma związek z moim samopoczuciem? O tym jest podsumowanie 2022 roku. Roku, który skłonił do wielu działań i jeszcze więcej przemyśleń.

PODSUMOWANIE 2022 ROKU MOŻE CIĘ ZDZIWIĆ!

Zdecydowałem się napisać ten artykuł, aby po raz ostatni odnieść się do przeszłości i oddzielić ją od siebie grubą kreską. Dużo rzeczy w tym roku zrozumiałem i uświadomiłem sobie, że popełniłem dużo błędów których nie byłem świadom. Porównując samego siebie do zeszłego i obecnego roku, powiedziałbym że przeszedłem przez pewną reinkarnację osobowości. Zacząłem wychodzić do ludzi, uczęszczać na eventy, szukać zatrudnienia komercyjnego i wymieniać się kontaktami. Dotarło do mnie, że nie da się tak prowadzić działalności niezależnie jakbym chciał, a tu potrzebny jest dochód.

Dlatego wprowadziłem do swojej strony reklamy i tak, wprowadziłem je w tym samym celu. Żeby zarobić trochę pieniędzy. W lipcu starałem się o pracę w "game dev'ie" na stanowisku "Unity Programmera", ale skończyło się tylko na gadaniu z rekruterami i tak dalej jestem bez pracy i zarobku. Portfolio, strona internetowa, GitHub i studia inżynierskie razem wzięte okazały się niewystarczające. "Whaaaaaat?". Bardzo się zawiodłem, bo dano mi do zrozumienia, że to wszystko jest nic niewart. A to już nie jest zwykła strona na pochwalenie się nią w życiorysie. To już jest moja pasja, moje życie. Stwierdziłem zatem, że jeśli z pracy nic nie będzie, a ludzie mają ze mnie "iksdeować" bo wiedza o "Unity" bardzo się zdezaktualizowała, idę na magisterskie i zacznę rozglądać się dalej. Pójdę tam, gdzie mnie zechcą. Ja nie zmienię swoich przyzwyczajeń! Kocham tworzyć gry retro ala lata osiemdziesiąte, nie fascynuje mnie próba rekonstruowania "Borderlands'a". Nie interesują mnie te zbyt nowoczesne praktyki, które polegają na wyjęciu pięćdziesięciogigabajtowego "toola", który w mik zrobi grę od "Ponga" do "Cyberpunka". Bez urazy, ale tylko "Unity" i "Unreal Engine" cieszą się ofertami pracy (jedną jedyną znalazłem o silniku "Defold"). Nie oczekuję przez najbliższe trzydzieści lat oferty "Love2D Developer" albo "raylib Developer". Na razie wolę tradycyjne C-owe podejście tj. pisanie ręcznie we frameworku.

Ale wracając do tematu. Reklamy wrzuciłem, aby wpadał jakiś grosz, bo w końcu kurde robię to wszystko samemu i bez względu na to, czy ktoś to traktuje poważnie, czy nie, odbieram to jako pracę. Siedzę całymi dniami przed komputerem, żeby wydobyć tematy i napisać materiał. Gry nie idą, pracy nie mogę znaleźć mimo umiejętności (bo wiem, że umiem to robić!), to pozostał ten środek. Koniec wyjaśnień. To było dla mnie ciężkie jak cholera do przetrawienia, natomiast wiem że nawet przykre dla nas wydarzenia dają naukę. Naukę, która ma nam podsunąć wnioski do wyciągnięcia i która przypomina "pogrożenie palcem". Mnie dotknęło coś takiego właśnie w tym roku. Widzę, że w obecnych czasach ciężka praca się nie opłaca i można się posuwać do przodu tylko przez komercję. Nie akceptuję takiego stanu rzeczy.

Ja wierzę w sens ciężkiej pracy. Kompletnie odsuwam na bok chodzenie na skróty poprzez komercje nazywane ładnie "współpracą", aby moja osoba wspinała się na szczyt na czyichś bardziej popularnych barkach. Mówiłem sobie od zawsze, że osiągnę cel bez bawienia się w promowanie na podstawie zawartego kontraktu albo płatnego "szarpania za nogawkę". Nie oceniam ludzi, którzy korzystają z takich rozwiązań i wcale ich za to nie potępiam, nic z tych rzeczy. Mnie interesuje wiedza. Chcę być mistrzem w tym, co robię. Chcę sam zapracować na renomę i być dla kogoś przykładem, żeby ten ktoś na kim zrobiło to wrażenie, polecał cokolwiek mojego sam z siebie. Nie przez reklamę, nie przez umowę, tylko przez prawdziwą sympatię i podziw. Czasy są jakie są, a dzisiaj ktoś całkowicie obcy ludzkości, może następnego dnia wystąpić w reklamie czy w sponsorowanym poście i już tytułować się "gwiazdą".

Próbowałem być raperem, vlogerem, game developerem, nauczycielem (mówię o kursach), a nawet copywriterem (nie wiem czy używam dobrego słowa do kogoś, kto pisze artykuły na stronę internetową) i na podsumowanie 2022 roku nie zebrało się dużych sukcesów. Ktoś może wyrazić swoje zaskoczenie, że chciało mi się iść aż w tylu kierunkach naraz, ja czuję tylko zażenowanie. Wypróbowałem kilkanaście różnych serwisów spośród których dopiero TikTok "zachował się jak człowiek". Przerobiłem mnóstwo porad z artykułów jak tworzyć, żeby było interesujące i jak o to dbać, żeby serwisy to popierały. Minęło parę lat i nie udało się odnieść sukcesu na poziomie komercyjnego promowania. Teraz pytanie, dlaczego? Czy to tylko i wyłącznie moja wina, czy stoi za tym jakaś wyjątkowa złośliwość życiowa? Niech mi ktoś powie, czy naprawdę wszystko musi opierać się o komercję, żeby pomagało ludziom? Dlaczego nie liczy się najbardziej to, co człowiek umie, tylko kogo zna i z kim zawiera współpracę?

Powiedziałem sobie "dość"! Dość przesyłania i udostępniania na serwisy, które są tak wychwalane przez rzesze osób i obiecują gruszki na wierzbie. Z jakiej paki ja mam karmić swoim "contentem" serwisy, które nie chcą mnie promować?! Całe sześć lat sobie wmawiałem, że kiedyś się to zmieni i było tak samo. Mam prawo mieć dosyć! Chcę podkreślić ponownie, że nie robię (i nie robiłem) tego wszystkiego dla sławy. Nie od dziś wiem, że sława to cwana bestia, która po wierzchu przypomina cukierkowy świat, a w środku jest obślizgłym tworem pożerającym człowieka kawałek po kawałku. Nie chodzi o zachwycanie się mną, tylko o poszerzanie pasji i zdolności, bo chcę żeby to komuś pomogło, niezależnie od produktu. Jeśli ktoś chce się zrelaksować, włączy sobie grę. Jak potrzebna edukacja z programowania, kliknie sobie na górze "Artykuły", i tak dalej.

Napisałem ten wpis, żeby wytłumaczyć Wam co się dzieje ze stroną, bo zdaję sobie sprawę, że część może śledzić na bieżąco to, co jest tutaj wyświetlane na stronie i może łapać się za głowę co się tutaj wyprawia. W żaden sposób nie chodziło o wylewanie pomyj czy użalanie się nad sobą.

CO TERAZ?

Tak oto dotarliśmy do najważniejszego punktu na podsumowanie 2022 roku jakim jest moja przyszłość. Co dalej ze stroną Jasona? Czy to naprawdę już "kaput" wszystkiego? Co zostanie i co dalej będzie rozwijane? Pozwólcie, że znowu wspomogę się podziałem na nagłówki, bo tak się będzie lepiej patrzyło. Więc tak, oto co następuje w sprawie wszystkich dróg jakie wypróbowałem jako twórca cyfrowy od 2016 roku:

GRY

Gry zostają, wszystkie tytuły zostaną zaktualizowane (o tym będę informować w przyszłych artykułach) i dalej będę tworzyć nowe tytuły, bo to moja pasja od szóstego roku życia! Zdecydowałem się jednak na pewien radykalny krok (szczegóły w momencie przytaczania serwisów)!

RAP

Z rapem kończę definitywnie, bo straciłem do tego serce. Po 2020 roku zaczęło mnie to fizycznie męczyć, że trzeba napisać tekst, potem się go nauczyć, bit jakiś złożyć i po kilkunastu próbach późnym wieczorem, stanąć przed mikrofonem i spróbować nagrać. Potem trzeba jeszcze wszystko złożyć w całość, nie? Na jeden kawałek trzeba było nieraz poświęcić nawet trzy tygodnie, a przez tyle samo czasu już można wysłać parę artykułów na stronę i z tego będzie większy pożytek. Ponadto masowe niedociągnięcia, "dziury" w dykcji, ech...szkoda pisać.

Nie znaczy to jednak, że odpuszczę sobie produkcję muzyczną na stałe. Przerzucę się wyłącznie na tworzenie ścieżek dźwiękowych do gier i filmów, i w taki sposób będę się kierować muzycznie. Decyzja nieodwołalna.

KURSY

Kursów na YouTube już nie wypuszczam, bo to też się nie opłaca (zbyt duża konkurencja, zbyt dużo roboty i rażąca niewspółmierność zainteresowania ze strony widzów do włożonego wysiłku). Pamiętam jednak calutki czas o tych osobach, które mnie wspierały słowem i czynem (dziękuję Wam za to!), jak również będę pozytywnie wspominać sam proces produkcji tych dwóch kursów, bo żeby zrobić dwadzieścia nowych odcinków, potrzebowałem nawet do czterech miesięcy czasu! Ale nie napiszę, że niczego się nie nauczyłem. Montaż filmów sam w sobie był naprawdę inspirujący i opanowałem dużo umiejętności w sprawie efektów specjalnych. Dało mi to nową perspektywę i uświadomienie jak trzeba się napocić przy nawet kilkunasto sekundowym filmie. Widząc, że to pochłania zdecydowanie za dużo czasu i mając pewność, że nie będzie dużej widowni, umywam od tego ręce. Jest już na zawsze za późno na przebicie się przez konkurencję w tym serwisie. Nie zamierzam czekać następnych dwudziestu lat na łaskę algorytmów. Na TikToku mam to zapewnione już od razu.

ARTYKUŁY

Artykuły jak najbardziej będą nadal wypuszczane. Już nieraz wykazywały opłacalność, zwłaszcza te o tematyce edukacyjnej (najlepiej sprzedaje się język Python), więc nie zamierzam wcale na tym poprzestawać. Wiem, że wciąż brakuje sporej części tematów do opisania (co może przeczyć nowemu nagłówkowi strony), aczkolwiek całe życie jeszcze przede mną i z pewnością uwzględnię jeszcze wiele dziedzin informatycznych (zawsze możecie do mnie wyskrobać maila z propozycją ;) ). Część treści, która dotyczyła nieważnej już działalności, została usunięta.

Tak brzmi podsumowanie 2022 roku od strony "filarów" aktywności. A teraz serwisy, czyli w których będę się nadal udzielać, a które stały się przeszłością...

KONGREGATE

Postanowiłem odejść od serwisu Kongregate, gdyż od samego początku podchodzi do moich tytułów z rażącą dyskryminacją. Dołożyć do tego bezczelnych użytkowników (nie piszę, że wszyscy!) zwłaszcza tych, którzy oburzyli się edycją Premium gry "Idle RPG" za nic, celowe obniżanie oceny gry bez słowa wyjaśnienia ("Surrounded" ma ledwo ponad dwie gwiazdki i zero uzasadnień takiego stanu rzeczy w komentarzach, a na Newgrounds JAKOŚ ma ponad trzy gwiazdki) i O WIELE mniejsze zasięgi niż na Newgrounds, i to są moim zdaniem uzasadnione podstawy do podjęcia takiej drastycznej decyzji. Ponad sześć lat znosiłem te hipokryzje mimo tego, że już wcześniej opowiadałem Wam jakie jaja miałem z tym serwisem, a teraz spuszczam go z wodą. Kongregate to żenada!

YOUTUBE

Do YouTube'a podchodzę bardzo chłodno również z powodu rozczarowania. Wrzucam tylko trailery i soundtracki moich gier (reszta jest na razie niewiadomą). Ten serwis także zdążył mnie już zaskoczyć, nie tylko z powodu braku jakichś chęci promowania mojej aktywności przez algorytmy, ale także dlatego że występuje "miganie" subskrybentów. Jednego dnia ktoś subskrybuje, parę dni później licznik idzie w dół. Gdzie tu logika? Nie wspomnę o komentarzach, z których mała część dotyczyła spraw niezwiązanych z filmem, a jeszcze mniejsza część była wręcz obrzydliwa.

FACEBOOK

Strona na Facebooku została zamknięta, bo od lat nie wnosi niczego do sprawy mimo moich udostępnień i wysiłków. Już po dwóch latach strona powinna iść do góry i zyskiwać trzycyfrowe rzesze zainteresowanych, a mija szósty rok od założenia strony i do tej pory nie udało mi się zyskać nawet PIERWSZEJ SETKI obserwujących i teraz najlepsze, mimo regularnego postowania, wrzucania materiałów, udostępniania na grupach i proszenia o reakcje. Odbieram to jako plucie mi w twarz, bo skoro robię to samo co każdy inny twórca internetowy promujący swoje produkcje i nie ma zainteresowania, które powinno być (zwłaszcza po takim czasie!), to traktuję to jako zniewagę. Nie mam pretensji do ludzi, mam pretensje do algorytmów bo stosowałem tagi, regularnie wypuszczałem posty i dbałem o poszerzanie zasięgów udzielając się na grupach. Inwestycja okazała się chybiona. Facebook też robi "good bye" z mojego życia.

TWITTER

Twitter nie umożliwia dezaktywacji, więc został definitywnie usunięty. Usuwam go z życia z tego samego powodu co Facebook - wysiłek był, zainteresowania brak, więc i serwis sam w sobie do niczego mi się nie przyda! Z Twittera nie korzystam już od dawna i dość napisać, że był tylko kulą u nogi. Nie dość, że nie dawał dużej liczby obserwujących również od lat, to jeszcze od jakiegoś czasu otrzymywałem dziwne zaproszenia okrawające o "wciągnięcia" do grup o niezidentyfikowanej tematyce, pomimo braku wyraźnej akceptacji z mojej strony (serwis dalej "czekał" na decyzję, ale już miałem powiadomienie o tym, że jestem członkiem jakiejś grupy z obcymi osobami, bo pokazywał ile osób się w niej znajduje). Poza tym denerwowało mnie, że nie można edytować treści po publikacji jakbym chciał coś poprawić czy sprostować. Dno!

QUORA

Serwis Quora wyleciał z życiorysu również dlatego, iż nie przynosił zysków mojej stronie. Choć miałem pod jedną z odpowiedzi bardzo dużo ocen pozytywnych, to w żaden sposób nie przekładało się to na faktyczne zainteresowanie stroną. Więc na co mi to?

INSTAGRAM

Konto na Instagramie zostaje i nadal będę wypuszczać posty z relacjami. Jest to jedyne medium, na którym mogę Was uprzedzać o przeczytanych książkach i udostępniać różne posty dotyczące mojego zawodu, a samo zainteresowanie jakieś tam funkcjonuje (na pewno o wiele lepiej niż na Facebooku).

TIKTOK

TikTok zostaje i nadal będę wrzucać tam materiały, jak będę znajdował na to wolny czas (jest to jedyny serwis, który promuje moją aktywność w stopniu, o jaki mi chodziło od początków istnienia tej strony).

Czy będą jeszcze jakieś zmiany? Może. Na ten czas mam dosyć już eksperymentowania i robienia sobie nadziei na lepsze jutro. Skoro w większości przypadków nic nie ulega zmianie od kilku lat, to wyjdę o wiele lepiej zdrowotnie jak po prostu puszczę te balasty i cytując klasyka, "zamknę za sobą drzwi".


Przepraszam Was za to "znikanie" części materiału jakiego mogliście doświadczyć przez te kilka miesięcy, tylko w tym roku dostałem wyjątkowego doła i psychicznego kopniaka w dupę od życia. Chciałem jak najszybciej pozbyć się tych śmieciowych śladów, które nie wnoszą niczego do sprawy, a tylko nie dają spać po nocach. Uświadomiłem sobie, że to wszystko straciło swoją magię, a chciałem naprawdę zapewniać dawkę solidnej i rzetelnej treści ze szczyptą zabawnego podejścia do sprawy. Chcę pozostać dalej sobą i nie być takim sztywniakiem, żeby widz oglądając mój materiał czuł się jak na sprawie sądowej. Liczę na to, że część mnie zrozumie i nie będzie mi miała za złe tego, że zwątpiłem. Nie ograniczam godzin pracy swojej aktywności, tylko pozbywam się wszystkiego co jest zbędne. Tak brzmi moje podsumowanie 2022 roku i na końcówkę, życzę wszystkim efektownego Sylwestra! Niech ten rok wreszcie zejdzie mi z oczu!!!

PODOBNE ARTYKUŁY