Artykuł specjalny! Dzisiejszego dnia mija dokładnie czwarty rok momentu od którego zaczęła się muzyka rap. "Monolog nastolatka", pierwsze oficjalne demo, ma cztery lata w Internecie! Z tej okazji postanowiłem opowiedzieć z nieco większymi szczegółami jak się to wszystko zaczęło zanim opublikowałem pierwsze trzy utwory i od jakiego czasu zacząłem nad tym pracować. Zapraszam serdecznie!

MAKING OF "MONOLOG NASTOLATKA"

Wszystko zaczęło się w 2014 roku. Parę miesięcy później po opanowaniu wymowy w maju, w przerwach między nic nieznaczącymi dla mnie zajęciami szkolnymi, próbowałem ułożyć jakąś chwytliwą melodię w takim stylu w jakim tworzę dzisiaj (nie do wiary ile lat musiało upłynąć). Głównym instrumentem było oczywiście pianino. W tamtym czasie nic mi nie przychodziło do głowy, bo po prostu nie umiałem komponować. Po wielu mozolnych próbach, udało mi się coś porządnego ukształtować, natomiast to nie był ten instrumental, który ostatecznie wszedł na "Monolog nastolatka".

Po zrobieniu podstawowej melodii, gdzieś tak w okresie wakacyjnym, zacząłem powoli oswajać się z mikrofonem i ze swoim głosem, który wtedy brzmiał zupełnie inaczej niż w trakcie mówienia (to naturalne). Przez ten czas, starałem się też coś nagrać, aczkolwiek podszedłem do tego jak kompletny amator, ponieważ nagrywałem "na sucho", czyli nie w tym samym czasie co grała melodia. Wtedy mi się to wydawało nielogiczne, bo wówczas melodia mogła nachodzić na wokal. Później zrozumiałem, że można przełączyć kanał na sam wokal, żeby nagranie przechwytywało tylko mój głos, a przecież człowiek podczas rapowania musi mieć jakiś "wyznacznik", żeby wiedział w jakim tempie melorecytować. Finalnie nie udało się niczego nagrać w tamtym okresie, bo moja wymowa jeszcze zdecydowanie za bardzo "kulała" oraz nie miałem nawet pojęcia jak zaprogramować kanał, żeby brał pod uwagę jedynie wokal. Nie znaczy to jednak, że trzeba było czekać do 2017 roku.

Na początku 2015 roku po tym, jak udało mi się zrobić pierwszą grę w miarę samodzielnie, postanowiłem wrócić do dylematu jaki nosiła muzyka rap. Na przełomie marca i kwietnia, udało mi się zrobić pierwszy utwór "ever"! To na szczęście udało mi się zachować w archiwum na dysku i może kiedyś go wrzucę na YouTube'a, ale dopiero jak mocno obrośnie czasem. Wyszedł koszmarnie, fatalnie i nie posiadał żadnej kompresji, ale był mój. Melodia została utworzona pół na pół. Skorzystałem z samplowanego pianina jednak już takie elementy jak beat, bass i poboczne melodie wykonałem samodzielnie. Choć to nie ma związku z omawianym demem, to jednak stanowił pierwszy istotny kamień milowy w stronę rapowania.

Sama nazwa dema ma pewną ciekawostkę. "Monolog nastolatka" nie miał być wstępnie nazywany "Monologiem nastolatka". Tak się składa, że pierwsze oficjalne dzieło miało wówczas się nazywać "Opowieść o (nie)zwykłym nastolatku". To "nie" w nawiasach okrągłych miało oznaczać, że wbrew pozorom jestem zwykłym chłopakiem dostającym dwóje z większości przedmiotów, natomiast z niezwykłym podejściem do życia, bo koniec końców chciałem coś ważnego osiągnąć w życiu. Dorastając przez lata patrzyłem na innych artystów i podziwiałem ich za działalność. Byli tacy, jakim ja zawsze chciałem być. Odważni, pracowici, a przede wszystkim szanowani za to, co robią i czym się w życiu kierują. Przeżyłem wiele przykrych sytuacji w życiu i nie chciałem dalej być traktowany jak wyrzutek społeczny. Dlatego do dnia dzisiejszego robię to, co lubię robić. Resztę staram się odstawiać na bok.

Od momentu wyeksportowania pierwszego utworu, nie stało się nic co mogło popchnąć postęp do przodu, aż do ostatniego kwartału 2016 roku. Zanim nagrywałem wokal na "Monolog nastolatka", chciałem spróbować swoich sił jeszcze przed tym demem i na pamiątkę nagrać jeszcze jeden pojedynczy utwór. Niestety moja wymowa nie podołała zbyt skomplikowanym wersom (pisałem "za dobre" teksty) i po wielu frustracjach po prostu to usunąłem. Ciekawostka jest taka, że ten sam kawałek udało mi się nagrać dopiero półtora roku później i mam go nadal w archiwach. Jego też wypuszczę na specjalną okazję.

Wracając do końca 2016. Po nieudanym nagraniu, zająłem się tekstami do "Monologu nastolatka". Dwa pierwsze utwory udało mi się zrobić jeszcze w grudniu, a trzeci dograłem dopiero po Sylwestrze 2017 roku. Parę dni przed opublikowaniem, dyskutowałem z mamą na temat okładki, bo chciałem to zrobić jakoś porządnie, żeby móc to wstawić na YouTube. Rozmawialiśmy o paru pomysłach, mama dorzuciła parę swoich, ja miałem kilka swoich. I tak od słowa do słowa aż doszliśmy do tytułu. Oznajmiła mi wówczas, że powinienem zastanowić się nad innym tytułem, bo ten nie będzie dobry. Po przemyśleniach, postanowiłem go zmienić chociaż przyznałem jedynie, że jest za długi. Chciałem, żeby nazwa była nadal chwytliwa. Po chwili wymyśliłem, "Monolog nastolatka". Uznałem to za co najmniej przyzwoity nagłówek i wziąłem się później za okładkę. Dzięki zdjęciom zrobionym mi przez mamę, udało się coś w miarę fajnego zrobić. Po jakichś dwóch godzinach pracy, wyszedł mi znany już Wam taki efekt końcowy.

Monolog nastolatka

Okładka dema "Monolog nastolatka".

Czarno-białe zdjęcie po lewej stronie zrobiono mi na balkonie, a to po prawej, w moim pokoju gdzie za mną stał prowizoryczny materiał, który miał symulować "greenscreen", żeby mi było łatwiej wyciąć sylwetkę. Następnie zrobiłem filmy z muzyką, żeby móc to wstawić na YouTube. Potem przyszedł 11 stycznia. Wcisnąłem "Publikuj". Poszły konie po betonie.

Przypominają mi się te same ciarki jak sobie przypomnę tę chwilę. Wiedziałem, że dużo ryzykowałem. Przejmowałem się strasznie wtedy opinią publiczną i nie miałem pojęcia czego się spodziewać. Czy to wypali, czy tylko narobi wrogów, zwłaszcza w mojej klasie w szkole gdzie już na początku 2016 roku relacje z większością się znacznie popsuły, ale to temat na inną historię.

Od tamtej pory, z każdą publikacją idzie mi coraz swobodniej. Prawda jest taka, że nawet teraz mając kilkadziesiąt kawałków nie mogę uchodzić za żadnego poważnego rapera. Daleko mi jeszcze do takiego tytułu (uważam, że na taki tytuł też trzeba zasłużyć) choćby dlatego, że nie zaliczyłem żadnego występu publicznego na żywo. Nie mówię o poważnym koncercie, ale jakiś pojedynczy kawałek przydałoby się zaznaczyć, żeby być pewniejszym siebie.


Tak to było. Jeśli ktoś z Was przeczytał to do końca, to serdecznie dziękuję. Z każdym rokiem te wspomnienia są dla mnie przyjemniejsze. Dojrzałem, wiele rzeczy zrozumiałem i teraz to robię ze świadomością, że to nie ja mam problem, że zdecydowałem się to upublicznić tylko Ci, którym to nie odpowiada. Jeśli to ma stanowić czynnik "lubienia mnie", to ktoś taki nigdy nie był i nie będzie moim przyjacielem.

PODOBNE ARTYKUŁY