Mija tydzień od ostatniego posta. Wiem, że to dostatecznie duży odstęp jednak nie jestem w stanie pisać regularnie o niedokończonej pracy. Jestem tylko ja jeden i naprawdę ciężko pisać w kilku serwisach naraz i jednocześnie pracować nad grą, kursem i nauką studiów, która za kilka miesięcy będzie nieunikniona. Oto konkrety.

POSTĘP W PROJEKCIE "TURN CHASE"

Zbliża się połowa lipca. "Turn Chase" już "wylazł" z fazy prototypowej i obecnie "sklejam" go z szablonem gry. Bardzo dobrze mi się pracuje w "PICO-8" i nie zamierzam się zbyt szybko z nim rozstawać. Zrezygnowałem z wytyczanych celów takich jak zabójstwo odpowiedniej ilości przeciwników czy też zniszczenie odpowiednich budowli. Uznałem, że to już nieco za dużo jak na taką gierkę, a nie jest to żadna potężna produkcja tylko kolejny "indyk" do mojej kolekcji. Na razie zajmę się składaniem wszystkiego w całość, a potem mam zamiar dodać wybór mapy oraz system dodawania atrybutów aby miały one wpływ na statystyki postaci. Prawdopodobnie będą 32 mapy, bo tyle map mogę zrobić o stałych rozmiarach (16x16 kafelków). W darmowej wersji udostępnię tylko połowę map. Co do poziomów trudności to jeszcze się zobaczy bo muszę najpierw mieć jakiś zarys w głowie.

POSTĘP W TWORZENIU KURSU O "PICO-8"

Teraz ciekawsze informacje. Kurs o "PICO-8" cały czas jest przeze mnie popychany do przodu. Uzgadniając to z tworzeniem gry, staram się przekładać wysiłki w stosunku 75/25 (większa część na kurs). W praktyce różnie mi to wychodzi, natomiast dyscyplina stoi przy mnie cały czas i nie ma mowy o fuszerce. Nagrania scenariuszy zostały wczoraj zakończone, pozostała mi tylko obróbka ostatnich kilku odcinków. Jak skończę z nimi, zabieram się od razu za nagrania pulpitu oraz zbieranie grafiki do filmów. Ścieżka dźwiękowa co prawda stanęła w miejscu, ale wrócę do niej dopiero po odwaleniu tej czarniejszej roboty. Po dokonaniu wszystkich nagrań do odcinków, sam soundtrack to będzie "miodzio".

Nadal za wcześnie żeby pisać o szczegółach. Sam bym chciał się z Wami nimi podzielić, natomiast do 1 września jest jeszcze daleka droga. Przez te półtora miesiąca jeszcze wiele się wydarzy a gdy przyjdzie czas na premierę, sam poczuję dreszczyk emocji w nadziei, że mnóstwo fizycznej i umysłowej roboty nie wyląduje znowu w koszu, bo to już mnie denerwuje. Poczekajcie jeszcze dwa tygodnie. W sierpniu z całą pewnością napiszę dużo więcej na temat samego kursu, a jakoś tydzień przed premierą może zdążę jeszcze wypuścić jakiś zwiastun żeby jeszcze bardziej podsycić ciekawość. U mnie jak zawsze: profesjonalnie, majestatycznie i bardzo poważnie, bo tylko tak mogę dyskutować o mojej pracy.

To tyle na dzisiaj. Czekajcie cierpliwie na przyszłe newsy.

Po skończonej pracy nad albumem "Refleksje introwertyka" zabrałem się za kolejną gierkę do mojego portfolio, która tym razem będzie prostą turówką z elementami strategii. Tytuł zatwierdzony to "Turn Chase".

ZASADY GRY

Zadaniem gracza będącego zielonym kwadracikiem (Pamiętacie? Lubię prostotę.) jest dojście do wyznaczonego miejsca wypełniając określone cele: zmieszczenie się w określonej ilości tur, zabicie określonej ilości przeciwników, zniszczenie wyznaczonych struktur itd. Przeciwnicy "uzbrojeni" w pathfinding będą stale ścigać gracza poruszając się ciągle w jego kierunku próbując go otoczyć i wykończyć. Poza jednostkami, rolę będą też odgrywać dwie budowle: koszary które co jakiś czas sprowadzają nowego przeciwnika oraz wieżyczka, strzelająca pociskami w stronę gracza gdy znajduje się w polu rażenia. Całość otoczona systemem tur który będzie pierwszym podejściem oraz piękną pikselową grafiką jak ponad 30 lat temu.

PRZYSZŁE PLANY PO PROTOTYPIE

Po ukończeniu poziomu będzie otrzymywać się punkt atrybutu podnoszący zdolności bojowe. Planuję też trzy poziomy trudności jednak tym razem dla każdego osobnego poziomu, a nie tak jak wcześniej, jednoznaczny wybór dla całego zapisu gry. Oprócz tego, wybór poziomu w postaci elektronicznej mapy tak dla przyjemnej odmiany. Co do ilości poziomów, to jeszcze nie wiem jak daleko będę w stanie je tworzyć ("PICO-8" posiada mocne ograniczenia co do rozmiaru gry), ale postaram się żeby trochę tych poziomów było.

Za parę dni jak projekt nieco urośnie, wspomnę o nim jeszcze raz. Przypominam, że cały czas przesyłam obrazki z postępów prac nad "Turn Chase" na Twitterze. Bądźcie na bieżąco!

Nareszcie! Po tylu miesiącach jak zwykle ciężkiej pracy oto Waszym oczom ukazuje się mój drugi kamień milowy w muzyce. Przed Wami dziewięć premierowych utworów "zapakowanych" w trzydziestominutowe "Refleksje introwertyka"!!!!!

NIEPLANOWANE OPÓŹNIENIE

Prace zacząłem na początku marca gdyż stwierdziłem, że taką małą ilość piosenek spokojnie wydam w czerwcu. Niestety, tych splotów niesprzyjających okoliczności było tyle, że przeciągnęło czas pracy nawet o trzy tygodnie. Najpierw tydzień leżenia w łóżku już po dwóch utworach. Potem w czerwcu konieczna przeprowadzka ciężarnej kotki do mnie. Kiedy zbliżał się termin opuszczenia pokoju przez kota, to znowu mnie dopadła choroba bo za dużo piłem zimnych napojów z powodu upału. Pod koniec czerwca po raz kolejny dopadł mnie ból gardła, ale już bez przeziębienia. Koniec końców, nie było najmniejszego sensu forsować się ze zmienioną, chorą barwą głosu.

TO TYLKO 30 MINUT

Już po wydaniu pierwszego albumu miałem w planach wypuszczenie znacznie "chudszej" produkcji z tego względu iż po pierwsze, tłumów do tej muzyki i tak nie ma, a po drugie, chciałem wypróbować inne flowy jakimi można się posługiwać. Mimo tego, iż "żonglowałem" nimi po raz pierwszy, to jestem z efektów zadowolony. Starałem się ze wszystkich sił żeby dykcja umożliwiała płynne, swobodne i zarazem wyraźne wysławianie się przed mikrofonem. Nie jest łatwo lecieć zgodnie z rytmem i jednocześnie zwracać uwagę na wyrazistość każdego pojedynczego słowa. Właśnie ten album uświadomił mi jak bardzo trzeba się dyscyplinować, aby osiągnąć ten stopień do którego wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni i którego oczekujemy. Muzyka może sobie lecieć jak chce, beat też ma swój urok, ale bez wyraźnego przesłania cały utwór może pójść do kosza. "Szkolne realia" też dobrze wyszły, jednak mają sporo niedociągnięć właśnie z powodu ilości utworów. Chciałem to odbębnić jak najszybciej i album na tym ucierpiał.

PODEJŚCIE BARDZO INTROWERTYCZNE

Introwertyk w społeczeństwie utożsamiany jest z "odmieńcem" tak samo jak z kozłem ofiarnym. Nie wierzę jednak, że tylko to przesądza o pogardliwym traktowaniu mojej osoby. Mogę się zgodzić, że to potęguje tylko do mnie nienawiść (tylko za co?), ale nie jest podstawą do takich sytuacji. Zachowuję się inaczej, bo inaczej NIE POTRAFIĘ. Krążę w tę i we w tę, bo chcę myśleć o życiu. Nie widuję znajomych, bo muszę się realizować a ponadto, mieszkają zbyt daleko żeby można było na piechotę ich odwiedzić. Nie imprezuję, bo nie umiem się bawić masowo. Dla mnie zabawa to chociażby odpalenie sobie gry po całym dniu skończonej harówy. Tak wygląda moje życie, ale takie musi być przez jakiś czas żeby w wieku 30 lat nie myśleć o utracie pracy czy opłaceniu rachunków. Trzeba dźwigać dalej ten karawan pełny niezrozumień i własnych pomyłek. Chciałem żeby album ten częściowo "zerwał" ten stereotyp żeby nie patrzeć na osobę introwertyczną jak na trędowatą czy zarażoną HIV-em. Nie ukrywam, że większość tekstów odnosi się do mnie i moich przemyśleń jednak ja też jestem introwertykiem i wierzę, że nie tylko ja patrzę na pewne rzeczy z własnej NIETYPOWEJ perspektywy.

O TYM I O TAMTYM

"Refleksje introwertyka" to zbiór kilku niepowiązanych ze sobą wątków. Widziało się już wiele okrucieństw mimo młodego wieku i dziwię się cały czas jak mogło dojść do takiej epidemii? Od którego kretyna zaczęła się ta cała fala nienawiści ("Nie należę do nich wszystkich")?. Reklamy faszerują ciągle lepszymi ode mnie a ja spoglądam dookoła siebie i widzę, że nic się nie zmienia w moim życiu. Komercja, komercja, komercja, oto nasza współczesność ("Klasyczny schemat"). Odkąd zacząłem w tym robić to wiecznie coś komuś nie pasuje, chociaż nikt jeszcze nie podszedł i nie miał jaj by powiedzieć mi coś prosto w oczy. Jak za komuny. Spoglądają na mnie po kilka razy jakby człowieka nie widzieli, wyjmują telefoniki i donoszą przez portale społecznościowe swoim kumplom jak klawisze ("Nienormalne lata"). Nie ma kompletnie znaczenia czy robię swoje, czy nie. To nie o to chodzi. Bo szanowany to ma swoją dyskografię, ma swoje gierki i jak kumple uważają, że to jest "równiacha", to może być nawet żulem spod monopolowego. Jeżeli z miejsca przekreślony, to nawet dyskografie nie pomogą. Choć potrzebuję rozmowy, to żadnych pajaców w swoim otoczeniu nie potrzebuję ("Przeciwwartość").

Dzisiaj, w samo południe wszystkie nowiutkie utwory zostały wypuszczone na YouTube. Zapraszam do odsłuchania!

Jest znaczny postęp w albumie! Postęp przekroczył próg 90%, nagrania sięgają ku końcowi. To daje mi już przyzwolenie do rozważania nad datą wydania nowych kawałków, które najprawdopodobniej wyjdą 3 lipca. Stopniowo dotykam końca tej roboty rozpoczętej w marcu i cieszę się, że udaje się to zrobić mimo chorób które dotknęły mnie aż trzy razy! W dodatku te koty w moim pokoju, masakra. Gdyby nie te opóźnienia, na bank zdążyłbym w czerwcu. Jest jak jest i nic się z tym nie zrobi. Data może jeszcze delikatnie ulec zmianie, bo muszę jeszcze przejrzeć wszystkie utwory jeden po drugim czy nie ma żadnych zastrzeżeń oraz zrobić filmy z muzyką które jak w zeszłym roku wstawię na YouTube. Szykujcie się od 1 lipca, Jason wkracza z nowiutkim albumem czekając na Wasze zdanie!

Od ostatnich dwóch miesięcy otrzymuję komentarze pod filmami na YouTube na których ciągle pada to samo pytanie: "kiedy (lub czy) będzie trzecia seria "Phasera: PDP"?". Cieszy mnie fakt, że kilkunastu osobom naprawdę podoba się mój pierwszy poradnik, który tak naprawdę powstał z przypadku eksperymentowania. Aby raz na zawsze rozwiać ten temat i po raz ostatni się do niego ustosunkować, wyrażę się jasno: trzeciej serii NIE BĘDZIE!!!!! Wiem, wiem. Kilku z Was się oburzy, kilku pomyśli "a to głupek, przecież wyraźnie widzi, że ludzie tego chcą to powinien to robić". Czegokolwiek nie wyczytam, nie zamierzam zabierać się za kontynuację (nawet jeśli genialnego) kursu "Phaser: Poradnik dla początkujących". A teraz powody.

Po pierwsze, brak oglądalności. Trzymam się kurczowo reguł stosowanych w emitowanych serialach i filmach gdzie po wypuszczeniu kolejnej serii odpoczywa się po pracy i obserwuje się słupki oglądalności. Tyle tylko, że po drugiej serii nie miałem nawet 100 wyświetleń w żadnym odcinku! Zawiodłem się kompletnie, ale trudno. Wniosek dla mnie prosty, niewypał, nawet po przedstawieniu takich tematów, które dręczyły większość przez dłuższy czas (o dziwo!). Skoro nawet to nie dało rezultatów, dałem sobie z tym spokój. Najpierw z kursem, a po wypuszczeniu "Not So Jump!" podziękowałem już kompletnie "Phaserowi" odpuszczając sobie tworzenie w nim gier skoro też nic to nie daje. Po drugie, koniecznym byłoby przeniesienie się do "Phasera" z numerkiem 3, a to dla mnie oznaczałoby ekspresowe rzucenie wszystkiego w cholerę i ogarnianie ZUPEŁNIE NOWEJ składni tylko dla tworzenia odcinków. Przyjrzałem się "trójce". Różni się diametralnie od wersji w której pisałem i w której uczyłem Was. Nie miałem wtedy kompletnie do tego głowy bo to był czerwiec. Wtedy rozważałem rozpoczęcie prac nad "Szkolnymi realiami" a jeszcze ten kompletny niewypał w postaci wideobloga. To są te dwa powody. Dwa, ale konkretne. Poza tym, zacznę poważnie pracować od lipca nad kolejnym kursem tej samej postaci na temat "PICO-8", mojego obecnego narzędzia pracy.

Przypomnę. Poradnik zadebiutował na YouTube 1 września, 2017 roku. Powstało dwadzieścia odcinków (tylko dlatego, że tyle byłem w stanie zrobić bez przerywania ciągu publikacji od poniedziałku do piątku) i za pierwszym razem udało się. Przyłączyło się ponad stu subskrybentów, multum zainteresowania, aż mnie wzięło na tworzenie napisów anglojęzycznych. Wtedy jeszcze coś się działo. Suma wyświetleń wszystkich odcinków przekroczyła 5,000 i to był powód do kontynuacji. Jak przyszedł czas na emitowanie drugiej serii, byłem podekscytowany. Byłem przekonany, że skoro z podstawowych tematów wyciągnęło się 5,000, to ile będzie można z wątków dotyczących tilemap, programowania obiektowego, systemu doświadczenia czy z zapisu / odczytu gry. Myślałem sobie "wreszcie tyle harówy się opłaci". Przyznaję, oczekiwałem co najmniej tej samej sumy, ale nic z tego nie wyszło...projekt umarł.

W związku z tym, nurtuje proste pytanie: "można by do tego wrócić, tylko po co?". Żebym znów narobił się przy odcinkach jak dziki osioł nie mając żadnych pozytywnych wyników? Wybaczcie, ale jeśli mam być poważnym artystą, muszę do takich spraw podchodzić ze zdrowym rozsądkiem. Zasada z następnymi kursami będzie taka sama i niezmienna. Kontynuacja zgodnie z cyklem telewizyjnym (marzec lub wrzesień) pod warunkiem, że będą zadowalające wyniki oglądalności, a nie zwykłe ochłapy. To, że reszta youtuberów wypuszcza podobne kursy i ma po pięćdziesiąt tysięcy wyświetleń to wcale nie znaczy, że ja nie mogę tyle wymagać.

Mam nadzieję, że od tej pory przestaną do mnie napływać komentarze na temat wypuszczenia trzeciej serii, bo jej po prostu nie będzie.

Mam przykre wiadomości. Seria niefortunnych zdarzeń skłania do przełożenia publikacji na lipiec. Wcale mi się nie uśmiecha taki obrót sprawy, bo co najmniej dwa tygodnie mam w plecy. Najpierw konieczne wprowadzenie kotów do mojego pokoju, a na dodatek w zeszłym tygodniu jeszcze się rozchorowałem i delikatne nadwerężenie gardła do dzisiaj nie ustępuje. Jak to bywa przy tej pracy, gardło musi być w pełni zdrowe aby podejmować się dalszych nagrań. Jestem zakneblowany, a czas ucieka...szczególnie to odczuwam bo zaraz po albumie przystępuje do kolejnej pracy, ani myślę o urlopie!

Wierzcie mi na słowo, jestem już naprawdę blisko ukończenia. Wszystko zrobione tylko jeszcze te nagrania dorobić do trzech ostatnich utworów licząc z zakończeniem. W zależności od "współpracy" gardła ze mną jeśli wszystko pójdzie gładko, to mogę to wypuścić nawet 1 lipca.

Czas napisać coś na temat odchodzący od mojej działalności. Ponieważ dość już siedzę w tym fachu i dopatruję się wielu powtarzających się sytuacji uważam, że mogę w jakimś stopniu odpowiedzieć na pytanie "jakie języki programowania opłaca się znać?" i podzielić się swoimi spostrzeżeniami tym bardziej, że ja sam mam zamiar opanować poniższe języki. Podkreślam, że to jest tylko moje subiektywne zdanie i jak zawsze poparte konkretnymi argumentami. Macie prawo się nie zgadzać. Przedstawiam pięć języków, które w 2019 roku uważam za fundamentalne zarówno w kwestii znalezienia pracy jak również rozwijania swoich zdolności w zaciszu domowym. Ponadto do każdego z nich przedstawiam garść zalet i wad.

Java

Mówi się coraz częściej, że Java za kilkanaście lat wypadnie z kręgu najczęściej wykorzystywanych języków. Czy rzeczywiście? Być może, ale na chwilę obecną jest to podstawa w kwestii znalezienia pracy. Choć nie jestem doświadczonym developerem, to jednak widać oferty pracy wśród których Java z całą pewnością brana jest pod uwagę. W dzisiejszych czasach nie stawia się na optymalizację. Stawia się na szybkość widzenia efektu końcowego. Wysoki poziom abstrakcji, masa bibliotek, wirtualna maszyna, odśmiecacz ("Garbage Collector"). Ponadto znajduje też zastosowanie w programie "Android Studio" tuż obok Kotlina, zatem mobilne aplikacje również są tworzone w Javie. Wymieniać można bez końca.

ZALETY:

  • wbudowany odśmiecacz zapobiega pozostawianiu niepotrzebnej już pamięci
  • wirtualna maszyna gwarantująca identyczne działanie programu na każdym systemie wspierającym Javę ("napisz raz, uruchom wszędzie")
  • dużo bibliotek przeznaczonych do formatowania łańcuchów znaków, generowania pseudolosowych liczb itd.

WADY:

  • kompilacja do kodu bajtowego powoduje obniżenie wydajności w działaniu
  • od bieżącego roku obowiązuje płatna subskrypcja w przypadku wykorzystywania języka do celów komercyjnych (napiszę o tym w następnym artykule)
  • w celu przerobienia programu na plik wykonywalny, należy to zrobić za pomocą zewnętrznych "wspomagaczy" (program / biblioteka)

Python

Python charakteryzuje się dziecinną składnią i elastycznością w pisaniu. Pozwala uniknąć skomplikowanych zapisów przy deklaracji tablic, list czy obiektów wymagając jedynie zastosowania właściwej pary znaków. Nic więc dziwnego w tym, że znajduje też swoje miejsce na stanowiskach pracy. Przeważnie służy jako dodatek do innego języka, aby wykonywał jedynie część programu lub jakąś pojedynczą operację, która nie doprowadzi do zawalenia się programu w przypadku niepowodzenia. Mimo wszystko, język warty opanowania choćby ze względu na prostą składnię, która w większości przypadków kończy się na jednym wersie. Był, jest i będzie w pełni darmowy do pobrania i zainstalowania z wbudowanym interpreterem.

ZALETY:

  • dziecinnie prosta składnia umożliwiająca wykonywanie większości poleceń kończąc przeważnie na tej samej linijce
  • w pełni darmowy z wbudowanym IDE o nazwie "IDLE"
  • dynamiczne typowanie zmiennych (ta sama zmienna raz jest tekstem, a po chwili może być obiektem)

WADY:

  • język interpretowany wykonuje jedno polecenie za drugim, przez co musi za każdym razem analizować ten sam kod (głównie umieszczony w pętlach) przekładając to na wydajność i z tego względu nie jest zalecany jako język do tworzenia gier.
  • interpreter ze względu na pojedyncze wykonywanie poleceń narażony jest na błędy w trakcie działania programu
  • wykorzystuje składnię polegającą na wcięciach przy tworzeniu bloku funkcji czy pętli, przez co mocno różni się od konwencji znanej w większości języków (klamerki {})

C++

Absolutny obowiązek w dziedzinie programowania. Utworzony w 1983 roku przez Bjorne Stroustrupa nadal wykazuje się użytecznością w zakresie pisania kodu źródłowego wysoko i niskopoziomowego gdzie w grę wchodzi błyskawiczne działanie. Tutaj też bez wątpienia znajdziecie pracę jeśli doskonale opanujecie podstawy języka będąc przygotowanym na różne niespodzianki wynikające z niedopatrzeń. Jest na tyle rozbudowany, że można się go uczyć nawet przez całe życie. Pomimo, że jest się narażonym na masowe ilości drobnych pomyłek, C++ bez wątpienia stanowi konkurencję dla innych języków pod każdym względem i tak już chyba zostanie na zawsze.

ZALETY:

  • ma bezpośredni kontakt z operacjami niskopoziomowymi przez co wpływa korzystnie na szybkość aplikacji
  • jest językiem ogólnego przeznaczenia (przeznaczony do wszystkiego)
  • posiada wiele paradygmatów naraz (można pisać obiektowo, generycznie, proceduralnie lub jeszcze inaczej)

WADY:

  • programista nieprawidłowo korzystając ze wskaźników jest narażony na anomalia w trakcie wykonywania programu
  • brak ochrony na przekroczenie zakresu liczb całkowitych
  • jest bardzo rygorystyczny (nie można skompilować programu jeśli na przykład dochodzi do wielokrotnego dołączenia tego samego pliku korzystając z dyrektywy "include" lub gdy nie widzi prototypu zadeklarowanej funkcji gdy jest ona umieszczona później niż jej wywołanie)

C#

Alternatywa Javy wytworem firmy Microsoft również znajduje zainteresowanie wśród pracodawców jako język doskonale "dogadujący się" z bazami danych. Wszyscy zainteresowani pracą nad bazami danych powinni też opanować podstawy C#. Przyznaję, że patrzę na ten język przez pryzmat doświadczeń tworzenia w silniku "Unity" bo tylko wtedy w nim pisałem, natomiast jako czysty język również sprawdzi się w tworzeniu różnych aplikacji. Znaczna część składni pochodzi z Javy więc tak naprawdę jeśli umiecie Javę, to w mik zrozumiecie "C Sharpa". Na dodatek posiada specjalne właściwości służące za prawdziwe "gettery" i "settery", których jako takich nie ma w Javie (funkcje jedynie "udają").

ZALETY:

  • ponad połowa składni i funkcjonalności to Java, zatem trochę czasu na dostrzeżenie różnic i już można swobodnie w nim pisać
  • doskonała integracja z bazami danych
  • język wysokiego poziomu poszerzony o kilka wyjątkowych rzeczy ("var" jako odpowiednik "auto" w C++11, "gettery" i "settery", listy)

WADY:

  • kompilacja do kodu pośredniego tak jak w Javie odbija się negatywnie na wydajności aplikacji
  • środowisko C# jest uzależnione od systemu Windows
  • wiele słów kluczowych występujących tylko w tym języku powoduje możliwość zastosowania ich tylko tutaj

JavaScript

JavaScript wbrew zbieżności nazw, nie ma nic wspólnego z Javą, natomiast z całą stanowczością jest to język który warto znać. Skrypty wykonywane po stronie klienta również są potrzebne człowiekowi na co dzień. Jeden z elementów przeglądarkowej "triady" zaraz obok HTML'a oraz CSS'a charakteryzujący się prostą składnią stanowi istotny filar spośród innych języków warty podstawowego opanowania. Moim zdaniem, jest to język który też przyda się zawsze, bez względu na okoliczności. Szczególnie jeśli myślimy o utworzeniu własnej strony i wstawieniu jej na serwer. Brak ochrony oraz błędy w trakcie interpretowania, to są według mnie, największe słabe punkty JavaScript'u jednak znając go od podszewki da się znimimalizować zarówno jedno, jak i drugie.

ZALETY:

  • brak ścisłego typowania zmiennych (w celu utworzenia zmiennej wystarcza jedynie słowo "var" choć w pewnych sytuacjach, zmiana na inny typ wartości może mylić programistę)
  • możliwość wykorzystywania płótna (canvas) w HTML'u do tworzenia gier, galerii obrazów, rysowania figur itp.
  • paradygmat programowania obiektowego jak i funkcyjnego

WADY:

  • składnia może powodować łatwe utworzenie "makaronu" w kodzie z powodu długich poleceń w połączeniu ze słowami kluczowymi i nawiasami
  • kod nie jest chroniony, można go łatwo zobaczyć w konsoli JavaScript z przeglądarki (aby go w pewnym stopniu ochronić, konieczna jest jego "minifikacja")
  • jest to język interpretowany, zatem każdy błąd zostaje wychwycony dopiero w trakcie wykonywania programu (wówczas funkcja zostaje zatrzymana i wykonuje się tylko do momentu wykrycia błędu, co może być niepożądane przy wczytywaniu zawartości strony "tylko do połowy")

Oto pięć języków, które uważam za "przyszłościowe" a przynajmniej przydatne przez długi okres czasu nie tylko w prywatnym wykorzystywaniu, ale również przy ubieganiu się o stanowisko pracy. Mam zamiar ogarnąć je wszystkie jednak głównie dla własnych korzyści, bo uważam je za najcenniejsze i najbardziej zbliżone do uniwersalnego wykorzystania.

Zaszło troszeczkę zmian przez ten dłuższy czas z tego względu, iż z przyczyn ode mnie niezależnych musiałem na moment przerwać nagrania do albumu i zająć się czymś innym. Być może "Refleksje introwertyka" trzeba będzie przełożyć na lipiec, ale jeszcze nie przesądzajmy. Tak czy siak, zabrałem się po raz drugi za porządkowanie witryny od strony technicznej. Oczywiście, SEO. Przy czterdziestu paru testach pomiarowych doszedłem do wniosku, że niczego istotnego już nie zrobię w tym kierunku. Nie da się podnieść strony w dwa tygodnie. Jedni twierdzą, że tzw. "wiek domeny" ma znaczenie, inni twierdzą, że nie...Zdaje się, że będę musiał jeszcze mocno się rozpisywać, stąd to bardzo grube poszerzenie strony "O mnie". Zapewne niektórzy już to dawno zauważyli. W zeszłym tygodniu były usprawnienia techniczne, jakieś "kanonikalizowanie tagów", usunięcie zdeprecjonowanych poleceń HTML'a, korygowanie meta opisów żeby nie były za długie oraz by jednocześnie posiadały słowa kluczowe strony. Między innymi takie rzeczy, aż się zdziwiłem ile czynników wpływa na pozycję w wyszukiwarce. Teraz wziąłem się "tylko troszeczkę" za stronę główną, a następnie będę starał się pisać obszerniejsze artykuły tylko ciężko naprawdę coś utworzyć rozpisując się jak przy dłuższej wypowiedzi monologowej. W końcu kto chce tyle tego czytać? I tak podchodzę do tego z dystansem bo nie uwierzę że 3,000 słów więcej podniesie mi w górę całą stronę, bądźmy szczerzy. Na to trzeba kilkunastu lat. Co by się nie działo, będę próbował dalej z całych sił. Najważniejsza rzecz to skorygowanie wersji mobilnej. Wiem, że formatowanie tabelek jest koszmarne. To już jest robota CMS, a ja będę zmuszony to poprawić. Postaram się zrobić przewijane tabele, aby nie wychodziły poza obszar strony. Z mojej strony to tyle, a co do opóźnienia albumu, to wypowiem się nieco później gdy powrócę do nagrań. Gdy data nieco przybliży się do lipca, wtedy będę znał odpowiedź i od razu napiszę tutaj i na Facebooku.

29586
Dzisiaj / TodayDzisiaj / Today14
Wczoraj / YesterdayWczoraj / Yesterday116
Tydzień / WeekTydzień / Week130
Miesiąc / MonthMiesiąc / Month1413